Podział majątku małżeńskiego – od czego zacząć

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

„Jak to jest, że nie mogę podzielić majątku z moją starą, przecież ta franca zajmuje wspólne mieszkanie i nic sobie nie robi, że ten lokal w połowie jest mój.” Takie oburzenie wyraził ostatnio mój Klient.

Dalej jeszcze dodał o braku wdzięczności, braku szacunku i wielu wspólnie przeżytych latach … te kwestie zostawmy odpowiednim specjalistom.

Tu i teraz mamy zasadniczy problem prawny do rozwikłania.

Jak podzielić majątek wspólny małżonków, którzy nie żyją razem lub są w trakcie długotrwałej i zajadłej procedury rozwodowej. OD CZEGO ZACZĄĆ ???

Musimy uświadomić sobie podstawową kwestię. Żeby móc podzielić majątek wspólny małżonków należy w pierwszej kolejności wyjść z ustroju wspólności majątkowej, czyli znieść wspólność majątkową małżeńską. Co to oznacza?

Po kolei.

Ustrój wspólności majątkowej małżeńskiej powstaje z momentem zawarcia związku małżeńskiego, chyba że narzeczeni lub małżonkowie postanowią wprowadzić rozdzielność majątkową. To chyba jasne.

W czasie trwania wspólności ustawowej żaden z małżonków nie może żądać podziału majątku wspólnego. Mało tego. Nie może rozporządzać ani zobowiązywać się do rozporządzania udziałem, który potencjalnie przypadłby mu w całym majątku wspólnym lub w poszczególnych przedmiotach należących do tego majątku, bo nabytych w czasie trwania wspólności.

W tym miejscu Klienci często zadają pytanie: czy w takim razie przy braku porozumienia między małżonkami jedyną możliwością podziału majątku wspólnego jest uzyskanie rozwodu?

NIE!!! mamy kilka dróg:

1) Ideałem byłoby po prostu zawrzeć tzw. intercyzę, czyli umowę małżonków o zniesieniu wspólności. To ideał, a w życiu? Co do zasady Klienci lub ich oponenci procesowi nie są skłonni do porozumień, nawet takich, które dla nich samych są znacznym ułatwieniem. Wydaje się im, że wzmocnią swoją sytuację procesową kontestując każdą propozycję przeciwnika.

Osobiście jestem zwolennikiem rozwiązań pojednawczych. Będąc przez wiele lat sędzią obowiązywała zawodowa dewiza, że nawet najgorsza ugoda jest lepsza niż najlepszy wyrok.  Wierzcie mi, ugoda niesie za sobą wartości nie do przecenienia. Na przykład ugody w sprawach o zapłatę najczęściej realizowane są szybko i sprawnie, bez udziału komornika. Szkoda życia na spory sądowe. Lepiej zawrzeć ugodę, zaoszczędzić czas i nerwy… nie pomnę o honorarium dla pełnomocnika 😉 Chociaż rozumiem też, że ugoda nie daje pełnej satysfakcji wygranej dla strony, której żądanie jest w przeważającej części uzasadnione. Trzeba indywidualnie wyważyć.

Wracając do tematu .

2) Wspólność małżeńska ustaje również z mocy prawa na skutek uprawomocnienie się wyroku rozwodowego, separacji, rzadziej w razie ubezwłasnowolnienia lub ogłoszenia upadłości jednego z małżonków. Jednakże nie zawsze Klient chce lub może czekać, aż zaistnieje jedna z tych okoliczności. Co wtedy?

3) Pozostaje najgorsza z dróg, czyli droga sądowa. Sąd może – w stosunkowo krótkim czasie – ustanowić rozdzielność bez zgody drugiego z małżonków, ale nie uczyni tego „na życzenie”. Pozew małżonka o ustanowienie rozdzielności majątkowej musi być uzasadniony “ważnymi powodami”, np. długotrwałą separacją małżonków, zupełnym rozkładem pożycia małżeńskiego, czy trwonieniem majątku przez jednego z małżonków.

Zaletą sądowego zniesienia wspólności jest to, że w wyjątkowych przypadkach może nastąpić z datą wsteczną, zwłaszcza gdy małżonkowie żyli w rozłączeniu. Natomiast w umownym zniesieniu wspólności majątkowej nie ma możliwości ustalenia wcześniejszej daty. Oj, byłoby to ogromne pole do nadużyć finansowych i ucieczek dłużnika z majątkiem. Chociaż przyznaję, że zdarzają się kreatywni przedsiębiorcy, którzy sztucznie inicjują spór sądowy tylko po to, żeby móc znieść wspólność z datą wsteczną. Hmm… sędzia musi wykazać się czujnością.

Kończąc, chcę żebyście zapamiętali z tego postu jedną rzecz. Jeżeli myślicie o podziale majątku najpierw zbadajcie, czy ustała wspólność majątkowa małżeńska. To jest warunek niezbędny dokonania podziału.

Co dalej? Zapraszam na Niemcewicza do Kancelarii JST.

Podobne artykuły

Członek zarządu to nie partyzant

„Panie Mecenasie, ale kolega z branży zapewniał mnie, że wystarczy wysłać rezygnację na adres spółki i już nie będę Prezesem.” Hm… trudno nie ufać staremu

Więcej

Nie ignoruj “Małego TSUE”

Dzięki „Małemu TSUE” konsument w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu uzyskał prawo do żądania obniżki całkowitego kosztu obsługi kredytu. Jeżeli myślicie, że największą bolączką banków jest

Więcej

TSUE rozDziubał problem kredytów frankowych

Sądy polskie już nie mogą w swoich orzeczeniach zamieniać niedozwolone klauzule indeksacyjne kredytów frankowych na przepisy ogólne kodeksu cywilnego. Według TSUE to konsument ma prawo

Więcej

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o