Członek zarządu to nie partyzant

Share on facebook
Share on linkedin
Share on twitter

Panie Mecenasie, ale kolega z branży zapewniał mnie, że wystarczy wysłać rezygnację na adres spółki i już nie będę Prezesem.”

Hm… trudno nie ufać staremu funflowi z branży, który wykiwał nie jednego wierzyciela, sąd czy urząd skarbowy. No i … ZUS …. wykiwać najtrudniej.

Zaufanie w biznesie, to ważna rzecz, ale nie tym razem.

Mój Klient miał pilną potrzebę rezygnacji z funkcji Prezesa Zarządu Spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Problem polegał na tym, że zarząd w tej spółce jest jednoosobowy, czyli po rezygnacji mojego Klienta z funkcji nie było już w zarządzie żadnej osoby, której taką rezygnację mógł złożyć.

Co w takiej sytuacji? Rezygnacja to jednak oświadczenie woli, które wymaga złożenia innej osobie.

⇒ Przed 1 marca 2019 roku stan prawny nie regulował tej kwestii. Pojawiło się w związku z tym wiele koncepcji i wątpliwości. W praktyce uznawano skuteczność takiej rezygnacji, gdy została złożona na ręce Prokurenta Spółki, w przypadku jego braku uznawano skuteczność poprzez przesłanie rezygnacji na adres Spółki.

  • Brak jednoznacznych regulacji wręcz prowokował do partyzanckich akcji natychmiastowego wyjścia ze składu zarządu spółki z jednoczesnym paraliżem jej działań.
  • Częstokroć rezygnacje ze składu zarządu odbywały się bez wiedzy wspólników, którzy orientowali się jak już firma wygenerowała niezłe manko.
  • Znikający Prezesi byli udręką dla wierzycieli Spółki, gdyż bez obsady zarządu nie można było prowadzić wobec spółki jakichkolwiek czynności procesowych, a te będące w toku były przez Sądy zawieszane do czasu obsadzenia w zarządzie chociaż jednej osoby.

⇒ A teraz? Jest pięknie, uczciwie i transparentnie;)

Teraz ustępujący jedyny (bądź ostatni) członek zarządu spółki z o.o. ma obowiązek:

  • zwołać zgromadzenie wspólników w celu złożenia swojej rezygnacji na ich ręce,
  • przesłać do wszystkich wspólników zaproszenie na zgromadzenie,
  • jednocześnie przesłać swoje oświadczenie o rezygnacji z funkcji.

Co do zasady zaproszenia na zgromadzenie wysyła się za pomocą listów poleconych lub przesyłek nadanych pocztą kurierską (ewentualnie pocztą elektroniczną, jeżeli wspólnik wyraził na to pisemna zgodę), co najmniej dwa tygodnie przed terminem zgromadzenia.

To oznacza, że ustępujący członek zarządu już nie może:

  1. złożyć rezygnacji pocztą na adres spółki, tak „po angielsku” – acz w kontekście jutrzejszego Brexit’u to określenie nabiera innego znaczenia,
  2. natychmiastowo wyjść ze składu zarządu spółki, moment wygaśnięcia mandatu wydłuża się o co najmniej dwa tygodnie od daty złożenia oświadczenia o rezygnacji i wysłania zaproszenia na zgromadzenie.

Czyżby problem został zażegnany? Nic z tego. Ustawodawca – jak to zwykle bywa – przyjął słuszny kierunek, ale zatrzymał się w połowie drogi.

  • Idealnie byłoby, żeby na zgromadzeniu wspólników zwołanym przez ustępującego członka zarządu jednocześnie doszło do powołania nowego członka zarządu. Jednakże ustawodawca w tym względzie nie nakłada na wspólników żadnych obowiązków a skoro tak, to nadal mogą funkcjonować w obrocie spółki bez organu uprawnionego do jej reprezentacji.
  • Przepisy zezwalają na dokonanie autorskiej regulacji kwestii sposobu składania rezygnacji przez ostatniego członka zarządu. Czy – a jeśli tak, to – w jaki sposób to zostało uregulowane w konkretnej spółce trzeba będzie każdorazowo weryfikować treść umowy.

Jest jeszcze ważny problem.

Co jeśli zwołane zgromadzenie nie dojdzie do skutku, np. gdy wspólnicy nie odbędą zgromadzenia pomimo jego prawidłowego zwołania?

Przepis art. 202 § 6 in fine k.s.h. wskakuje, że rezygnacja jest skuteczna z dniem następującym po dniu, na który zwołano zgromadzenie wspólników. Decydujące jest poprawne zwołanie zgromadzenia.

Jeżeli zatem dzisiaj ustępujący ostatni członek zarządu zwoła zgromadzenie na dzień 14 lutego 2020 r., to rezygnacja jest skuteczna od dnia 15 lutego, niezależnie od tego czy zwołane zgromadzenie ostatecznie się odbyło. Istotny jest sam fakt powiadomienia wspólników o rezygnacji i umożliwienia im powołania nowego członka zarządu w miejsce ustępującego.

 

Stosunkowo nowa regulacja mimo swoich mankamentów okazuje się przydatna, w szczególności dla wierzycieli spółek kapitałowych. Jednak skomplikowana rzeczywistość oraz kreatywność polskich przedsiębiorców potrafi zaskakiwać.

A to woda na Nasz prawniczy młyn.

Podobne artykuły

Członek zarządu to nie partyzant

„Panie Mecenasie, ale kolega z branży zapewniał mnie, że wystarczy wysłać rezygnację na adres spółki i już nie będę Prezesem.” Hm… trudno nie ufać staremu

Więcej

Nie ignoruj “Małego TSUE”

Dzięki „Małemu TSUE” konsument w przypadku wcześniejszej spłaty kredytu uzyskał prawo do żądania obniżki całkowitego kosztu obsługi kredytu. Jeżeli myślicie, że największą bolączką banków jest

Więcej

TSUE rozDziubał problem kredytów frankowych

Sądy polskie już nie mogą w swoich orzeczeniach zamieniać niedozwolone klauzule indeksacyjne kredytów frankowych na przepisy ogólne kodeksu cywilnego. Według TSUE to konsument ma prawo

Więcej

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o